Los bywa dla wielu osób okrutny. Codziennie zmagamy się z różnymi8 problemami i każdy z nas inaczej je przeżywa. Są jednak takie nieszczęścia, których sami nie potrafimy zwalczyć, a nawet pomoc innych niekiedy okazuje się niewystarczająca. Mam na myśli choroby, z którymi zmagają się niektórzy ludzie , tak dotkliwe, że nie można ich pokonać. Pozostaje tylko czekać na to, co przyniesie los i dostosować swoje doświadczenie życia tak, aby sobie i innym zaoszczędzić ogromu bólu. O takiej sytuacji mówi właśnie książka Marty Wiczuk ,, Pogodzona z losem '', której sam tytuł uzmysławia , że bohaterka przyjęła postawę pokory wobec zrządzeń losu. Automatycznie nasuwa się myśl, że ktoś, kto godzi się z losem musi być obarczony bagażem trudnych doświadczeń.
Rosie- bohaterka powieści po ciężkiej chorobie, która ograniczała ją w pewnych sferach życia wraca do szkoły. Targają nią różne emocje. Z jednej strony cieszy się, że wyszła z domu cieszy się, że wyszła z domu i pozna nowych ludzi , z drugiej strony obawia się ich reakcji. Już u progu szkoły spotyka nieznajomego chłopca, który opryskliwie ją traktuje i jest wobec niej niegrzeczny. Przykrość, którą jej sprawił powoduje, że dziewczyna cierpi i szuka winy w sobie za nieodpowiednie zachowanie nieznajomego. Oczywiście nie do końca daje po sobie poznać, że wszystko to bardzo ją dotknęło. Nauczyła się żyć w masce, pod którą skrywa prawdziwy ból i jak się później okaże spotkany w szkole chłopak - Tyler również nie do końca jest taki, jak to innym pokazuje i pod maską skrywa ból przykrych doświadczeń. Młodzi poznają się i zakochują w sobie, ale różnego rodzaju bariery nie pozwalają w pełni, na trwałe rozwinąć się uczuciu.
Czy los okaże się łaskawy dla dwojga kochanków ?
Czy zaufają sobie i zlikwidują bariery ich dzielące ?
Musicie dotrwać do końca tej wzruszającej powieści, aby się o tym dowiedzieć.
Książka w swoim podtekście zawiera złotą myśl, nakazuje podążać za hasłem epikurejczyków : ,, Carpe diem '', gdyż nikt z nas nie zna swojego przeznaczenia i nie wie, co może się wydarzyć za chwilę. Bohaterka książki odżyła w ramionach swojego partnera doznała szczęścia, które zapewniło jej jego uczucie i pozbyła się barier ograniczających jej życie. Zaczęła cieszyć się chwilą i doceniać każdy przejaw radości, którego doznawała z powodu miłości.
Chciałoby się powiedzieć, że miłość uskrzydla i to jest prawda też potwierdzona w tej książce, która z powodu przedstawionej w niej tragicznej historii na długo pozostaje w pamięci.
Aleksandra Sobkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz